Dla nas i dla przyszłych pokoleń

Lubię oglądać stare filmy pokazujące, jak żyli ludzie ~dziesiąt lat temu. Na przykład: jak wyglądało życie w kraju, w którym obowiązywała prohibicja alkoholowa. I nie myślę tu o filmach fabularnych (jak choćby Pani minister tańczy) – raczej o starych dokumentach amerykańskich (takich, z których zlepiono wiele współczesnych dokumentów, choćby np. ten).

Za ~dziesiąt lat nasze zadziwione wnuki będą może też chciały zobaczyć, jak my żyliśmy w Polsce prohibicji marihuanowej. Nie będą mogły zrozumieć, jak ich przodkowie mogli być tak okrutni, by swoim chorym zakazywać używania substancji ewidentnie leczniczej i ewidentnie nieszkodliwej. (Jasne, będą ze zdziwieniem kiwać głową także nad wieloma innymi rzeczami…) Fajnie by było, gdyby przyszłe pokolenia mogły dostać od nas jakiś zapis tych durnych czasów.

Ale przecież nie tylko o dokumentację historyczną dla przyszłych pokoleń tu chodzi. I nie przede wszystkim. Bo filmy dokumentalne mają moc zmieniania rzeczywistości. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to proszę przypomnieć sobie tych kilka tytułów:

Run from the cure: o ileż uboższy byłby dziś ruch medycznej marihuany bez tego filmu, iluż ludzi nie poznałoby prostego w sumie sposobu na uratowanie życia lub zdrowia;

The Union: Business Behind Getting High: film, który kazał ludziom poważnie zastanowić się nad treściami serwowanymi im przez oficjalną propagandę;

Weed: choć medyczna marihuana jest w wielu stanach obecna od kilkunastu lat, dopiero publikacja tego dokumentu CNN pokazała wielu Amerykanom (zwłaszcza mieszkającym w „niemedycznych” stanach), o co tu chodzi;

Prescribed grass: według reżysera tego filmu, Zacha Kleina (rozmawiałem z nim w Pradze), pomimo kilkunastoletniej historii leczniczej marihuany w Izraelu, dopiero ten film przyniósł pełne zrozumienie i akceptację dla niej.

Piszę to wszystko dlatego, że jest szansa, że i w Polsce zostanie stworzony taki film. Dwóch zapaleńców porwało się na taki projekt. Szukają jego finansowania w systemie crowdfundingu, czyli zrzutki ludzi uważających, że dany projekt jest wart wsparcia. Można po prostu wpłacić jakąś kwotę i niczego nie oczekiwać w zamian, ale można sobie wybrać jedną z forrm podziękowania autorów za wsparcie (zwanych nagrodami). Fajne jest to, że jeżeli nie uzbiera się potrzebna kwota, wszyscy zrzucający się otrzymują zwrot 100% tego, co wpłacili. (Crowdfunding, mówiąc nawiasem, posłużył twórcom wspomnianego przed chwilą filmu The Union do zebrania pieniędzy na drugą część – film The Culture High; szczegółowa historia zbierania pieniędzy jest opisana na specjalnej stronie.)

Jeżeli Was zainteresował polski projekt, poczytajcie o nim. Film ma się nazywać Podziemie nadziei, czyli walka o medyczną marihuanę. Jeżeli uznacie, że warto, żeby film powstał, wesprzyjcie twórców. Choćby jakąś dychą czy dwiema, bez żadnej nagrody, dla satysfakcji, że się pomogło. Bo zaraz po ogłoszeniu zbiórki pieniądze popłynęły szerokim strumieniem, ale od pewnego czasu ledwie ciurkają. Wydawało się, że potrzebnych 15 tysięcy zbierze się w okamgnieniu, ale licznik stanął w okolicach 11 tysięcy i niezbyt idzie do przodu. Został jeszcze ponad miesiąc, ale ja bym nie czekał, bo można zapomnieć i potem będzie głupio, że się nie pomogło… Ja nie będę ryzykował, zaraz loguję się na konto.

PS

Realizatorom filmu podrzucam pomysł: gdyby film nazywał się „Podziemie nadzieji„, może mógłby liczyć na jakieś wsparcie z Ważnej Kancelarii.

PS2

Już niedługo film Prescribed grass będzie dostępny z polskimi napisami. Poinformuję o tym oddzielnie, bo myślę, że to ważny film i warto, by został obejrzany przez jak największą liczbę osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.