Zbiórka trwa

Ponieważ poselski projekt zmiany prawa dotyczącego medycznej marihuany utknął w Sejmie, obywatele postanowili wziąć sprawę w swoje ręce. Z projektem obywatelskim Sejm nie może zrobić tego, co z poselskim: musi się nim zająć. Żeby zaistniał projekt obywatelski, jest potrzebne poparcie minimum 100 tysięcy obywateli. Poparcie wyrażone przy pomocy długopisu, bo internetowe niestety się nie liczy. Ruszyła akcja zbierania podpisów, jej motorem jest (któż by inny?) Dorota Gudaniec.

Ja, mówiąc szczerze, z różnych powodów nie mam wielkich nadziei na to, że Sejm ten projekt przyklepie i zmieni prawo. Ale zdecydowanie uważam, że przynajmniej powinniśmy spróbować. Dostarczając te 100 tysięcy podpisów zmusimy posłów albo do zaakceptowania MM w Polsce (w formie bardzo okrojonej – o czym pisałem już wcześniej – ale jednak), albo do otwartego powiedzenia chorym, jak głęboko władza ma ich problemy. Nie składając projektu obywatelskiego poddajemy się bez walki.

Dokładne informacje o akcji i formularz na podpisy (oraz treść projektu ustawy, gdyby ktoś nie znał, a chciał poznać) są na stronie prowadzonej przez Dorotę Fundacji „Krok po kroku”.

Sto tysięcy to sporo, ale uważam, że to cel zupełnie realny do osiągnięcia. Ale nawet gdyby się nie udało ich zebrać, to i tak warto próbować. Bo popatrzcie: pewien ruch społeczny działający w internecie przesłał mi mejla, a w nim było takie zdanie:

Niemal 11 tys. z nas przekonało Prezydenta Dudę, żeby podpisał nowelizację ustawy o ochronie środowiska, która pozwoliła na lepsza ochronę powietrza.

Przekonało prezydenta jedenaście tysięcy? I to w dodatku zgłoszeń internetowych, nie podpisów fizycznych? Nie wiem, ile jest prawdy w tym, że to właśnie one go przekonały, ale wykluczyć się nie da. To jeżeli my przyniesiemy 90 tysięcy? Myślę, że tym razem tak łatwo nie będą mogli nas olać. To znaczy: będą mogli, ale z ich politycznych kalkulacji (dla nich oczywiście ważniejszych niż los chorych) wyjdzie, że się nie opłaca. Tych 90 tysięcy na pewno wsparłoby jakiekolwiek działania społeczne i polityczne, które na rzecz MM będziemy prowadzić w przyszłości. A jeżeli doda się do nich zeszłoroczne sondaże, dające 68 i 78% poparcia dla MM…? (Dla przypomnienia: tu  i tu.) Nie ma co więcej gadać, czas jest do końca sierpnia.

W różnych Facebookowych grupach poświęconych MM jest kilka tysięcy osób. Jeżeli choćby tysiąc z nich zdecyduje się ruszyć 4 litery, pogada z rodziną i znajomymi i zapełni choćby 1 kartkę (15 podpisów), to zdobędziemy w ten sposób dodatkowych 15 tysięcy. Wiecie, jaka sytuacja byłaby najgłupsza z możliwych? – taka, w której zabrakłoby nam pięciuset podpisów. Jak czuliby się wtedy ci, co teraz uważają, że ich 15 nie ma żadnego wpływu? No to do roboty, każdy podpis się liczy!

PS
O zbiórce podpisów (i całym ruchu na rzecz medycznej marihuany) można przeczytać też we wstępniaku do najnowszego numeru Spliffa.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.