Wysłuchanie

Byłem dziś w Sejmie na tym wydarzeniu. Prowadziła je p. wicemarszałek Nowicka, która medycznej marihuanie jest przychylna i, jak się wydaje, przychyliłaby nam nieba, a nawet dała klucz do Sali Kolumnowej, gdyby tego nie zakazał był szef.

salaWysłuchanie miało miejsce w wypełnionej sali nr 102. A właściwie – w salce nr 102, używanej chyba dla mało ważnych wydarzeń. Bo we wspomnianej Sali Kolumnowej w tym samym czasie odbywała się o wiele ważniejsza (choć o kiepskiej frekwencji, co widać na załączonym obrazku) konferencja na temat czegoś tam w Internecie.

Wystąpienia dyskutantów w salce nr 102 były przewidywalne, ale ciekawe, z pewnymi nowymi akcentami dla smakoszy. Jeśli kogoś to interesuje, to jest oficjalny zapis służb sejmowych. W czasie wysłuchania filmowali też niezmordowani chłopcy z Wolnych Konopi, zapewne umieszczą swój film w Sieci (dam znać).

Najciekawsza miała być dyskusja, ale zdarzyło się to, co zdarza się zwykle: mówiąc słowami klasyka mało casu, kruca bomba, mało casu. Pani marszałek ograniczyła czas wypowiedzi i liczbę dyskutantów. Nie udało mi się dać głosu, za późno podniosłem rękę, limit był już wyczerpany. Ale głównym powodem było to, że przez większość czasu poświęconego na dyskusję mówiła wadza: przedstawiciele prokuratury, Ministerstwa Zdrowia, GIF-u. Bardzo to było ciekawe z poznawczego punktu widzenia (w skrócie: zadowolona wadza dalej uważa, że medycznej marihuanie jest w Polsce świetnie). Tyle tylko, że ja chyba źle zrozumiałem znaczenie terminu wysłuchanie obywatelskie: myślałem, że to obywateli będzie się słuchać, a okazało się, że jest na odwrót, że to obywatele mają wysłuchać tego, co im ma do powiedzenia wadza. Ale nic to, mimo starań bydgoszczanina Sikorskiego byłem w Sali Kolumnowej (choć prelegent był inny), a także zrobiłem sobie selfie z salą posiedzeń plenarnych, gdzie uchwalono tyle złego prawa, a niedawno dokonano cudownej przemiany łodygi w zioło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.