Wkrótce: marihuana w polskich badaniach klinicznych

Od kilku tygodni obserwujemy bezprecedensową obecność marihuany w mediach głównego nurtu – i to obecność pozytywną. Dzięki niej wielu Polaków dowiedziało się, na przykład, że w Centrum Zdrowia Dziecka marihuaną są leczone dzieci z lekooporną padaczką.

I właśnie takie ciężkie lekooporne postaci padaczki będą przedmiotem kilku badań klinicznych, które wkrótce rozpoczną się w polskich szpitalach. We wszystkich przypadkach będzie badany wpływ kannabidiolu (CBD), niepsychoaktywnego składnika marihuany, na osoby, u których zdiagnozowano zespół Lennoxa-Gastauta lub zespół Dravet.

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. kardynała Wyszyńskiego w Lublinie oraz w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. dr. Biziela w Bydgoszczy zostanie równolegle przeprowadzone badanie, w którym wezmą udział pacjenci dorośli (co najmniej 18-letni w Lublinie i 16-letni w Bydgoszczy). Oba badania mają wystartować na początku czerwca, gdy tylko załatwione zostaną ostatnie formalności. W obu z nich lista pacjentów jest w tej chwili jeszcze otwarta, zainteresowani mogą się zgłaszać telefonicznie do lekarzy prowadzących badanie: w Lublinie na numer 697 108 525, w Bydgoszczy – 698 619 497.

Również w czerwcu wystartuje badanie prowadzone w poznańskim Szpitalu Klinicznym im. Święcickiego. Tam również będzie badany wpływ CBD na chorych na lekooporną padaczkę, ale tym razem będzie chodziło o chore dzieci. Będą to de facto 2 badania, każde będzie obejmować jeden z wymienionych wyżej 2 rodzajów padaczki. Lista chorych jest już zamknięta. Nie udało mi się uzyskać szczegółów, dowiedziałem się jedynie, że grupy małych pacjentów będą niewielkie.

To była część informacyjna, teraz mój komentarz. Czy jestem zadowolony, że takie badania zostaną przeprowadzone? I tak, i nie. Oczywiście, badania powinny być prowadzone, i to w jak najszerszym zakresie. Ale… jestem osobą podejrzliwą i zaczynam kombinować, czy ten mały wysyp badań nie ma przypadkiem na celu przyhamowania impetu medycznej marihuany, która ostatnio najwyraźniej przyspiesza. Bo badania (+ opracowanie wyników) potrwają rok – półtora, a nawet może 2 lata i przez cały ten czas mogą dla niektórych być pretekstem do tego, żeby nic nie robić: „no przecież trwają badania, na razie więcej nic się zrobić nie da”. A gdy już zostaną opublikowane wyniki (pozytywne, co do tego nie mam wątpliwości), wtedy pojawią się różnego rodzaju ale: a to że liczba badanych była niewielka, a to że nie było grupy kontrolnej, a to że zbadano jedynie rzadkie formy padaczki, a to jeszcze coś. Dlatego powtórzę: bardzo dobrze, że takie badania będą robione (te i jakiekolwiek następne), ale w żadnym razie nie mogą one być usprawiedliwieniem dla opóźniania wprowadzenia w życie ustawodawstwa zezwalającego na lecznicze stosowanie marihuany. Pacjenci nie mogą czekać latami na wyniki kolejnych badań – w ostatecznym rozrachunku, z badaniami czy bez, to ich życie jest na szali i to oni powinni decydować, czy chcą podjąć ryzyko. A wyniki badań to tylko orientacja dla pacjentów i lekarzy, a dla bojaźliwych polityków ochrona przed atakami narkofobicznych wyborców i mediów, nic więcej.

PS1

W Sieci można przeczytać wywiad z lekarzem, który kieruje badaniem w Lublinie.

PS2

Pozwolę sobie przypomnieć o moim (ciągle jeszcze) małym forum poświęconym stosowaniu marihuany w padaczce.

Komentarzy: 5

  1. Jestem na maxa wkurzona !!! Czemu nikt nie chce uwzględnić dzieci już leczonych CBD????
    Adrian jest świetnym przykładem ? Dlaczego wszystko zaczynają od końca!!! Dlaczego nikt nie pomyślał, że osoby przyjmujące od dłuższego czasu CBD mogą już dużo powiedzieć????

  2. Nie da się zahamować informacji od rodziców i rodzin dzieci leczonych , którym ta roślina pomaga lub już pomogła Niech robią badania !

  3. Wstrzymanie leczenia Bedrocanem i Bediolem na rzecz „badań klinicznych” z użyciem o wiele droższego Sativexu, który również nie jest zarejestrowany do leczenia padaczek w Polsce wydaje się być decyzją sricte polityczną, a nie merytoryczną. Jak przyznaje dyrektor CZD w informacji na facebookowym profilu: „ani instytut, ani też jego lekarze, nie chcą i nie będą częścią dyskusji politycznej, w której walka trwa nie o leczenie pacjentów, a o legalizację zabronionej w Polsce substancji”. Tak więc właśnie dyrekcja CZD wzięła udział w dyskusji politycznej. Stając po złej stronie, kosztem swoich małych pacjentów i ich rodziców.

Odpowiedz na „farryAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.