Słowniczek: kannabinoidy

Każda dziedzina wiedzy ma swój własny zasób słów, swoją terminologię. Wiedza o marihuanie też. Myślę, że warto wyjaśnić znaczenie przynajmniej tych najważniejszych. O kilku podstawowych pojęciach pisałem już we wpisie „Marihuana wchodzi na scenę„, teraz krótko o paru innych terminach.

Kannabinoidy to organiczne substancje występujące prawie wyłącznie w konopiach (prawie, bo jest parę innych roślin, w których je znaleziono, np. w kilku gatunkach jeżówki). Początkowo badane kannabinoidy pochodziły wyłącznie z roślin, potem jednak źródeł ich pochodzenia przybyło (o czym za chwilę), stąd te roślinne zaczęto dla klarowności nazywać fitokannabinoidami, czyli kannabinoidami pochodzenia roślinnego

(Uwaga ortograficzna: często spotyka się pisownię kanabinoidy, przez jedno „n”. Wg Gugla występuje ona nawet częściej. Ponieważ jednak wyraz ten pochodzi od słowa cannabis – łacińskiej nazwy konopi – myślę, że podwójne „n” jest bardziej uzasadnione. Ostatnie wydanie Wielkiego słownika ortograficznego PWN na ten temat nie mówi nic.)

W marihuanie znajduje się mnóstwo różnych kannabinoidów – chyba nikt dokładnie nie wie, ile, bo informacje o wyizolowaniu kolejnych pojawiają się z dość dużą częstotliwością. Poza tym dochodzi kwestia przekształcania się jednych w drugie – spontanicznego, ale nie tylko: podczas palenia jointa wysoka temperatura powoduje zjawisko tzw. dekarboksylacji, w wyniku której mogą powstawać kannabinoidy, jakich nie ma w roślinie. Przez długi czas uważano, że w marihuanie jest około 60 kannabinoidów, potem liczba ta stopniowo rosła. Wikipedia podaje, że jest ich „co najmniej 85”, a w pracy „Pharmacological and therapeutic secrets of plant and brain (endo)cannabinoids” autorstwa pracującego w Izraelu czeskiego naukowca Lumíra Ondřeja Hanuša (bardzo zasłużonego dla rozwoju nauki o marihuanie) pojawia się liczba 108. (Ta praca została opublikowana w 2009 roku, przez 5 lat fitokannabinoidów zapewne jeszcze przybyło.)

Najważniejszym fitokannabinoidem jest THC, a konkretniej delta-9-tetrahydrokannabinol (Δ9-THC). Najważniejszym dlatego, że w większości odmian marihuany jest go najwięcej ze wszystkich kannabinoidów, ale także dlatego, że to właśnie jego szukają w maryśce palacze przyjemnościowi, bo ma on działanie psychoaktywne. Zawartość THC w suszu zależy od wielu czynników i wynosi od prawie 0% (w konopiach przemysłowych) do ponad 20% (w marihuanie ze specjalnie wyselekcjonowanych odmian, zwykle uprawianych pod dachem). THC ma dużo właściwości terapeutycznych.

Drugim co do znaczenia fitokannabinoidem jest CBD – kannabidiol. W marihuanie używanej przyjemnościowo nie tylko jest niepotrzebny – jest wręcz niewskazany, bo, sam będąc niepsychoaktywny, jeszcze na dodatek osłabia psychoaktywność THC. Jednak ma duże znaczenie w różnych terapiach i właśnie przez brak psychoaktywności jest bardziej strawny dla wielu konserwatywnych lekarzy i naukowców.

Gdy w roku 1990 w mózgu człowieka odkryto receptory reagujące na kannabinoidy, stało się jasne, że nasze organizmy wytwarzają substancje identyczne lub przynajmniej w jakiś sposób podobne do kannabinoidów. Pierwszą z takich substancji odkryto w roku 1992 i nadano jej nazwę anandamid (od słowa ananda, które w sanskrycie oznacza błogość). Trzy lata później odkryto drugą, która otrzymała nazwę 2-AG. Dla chemika są to substancje zupełnie różne od THC i CBD, ale receptorom w mózgu (nazwanym CB1) nie przeszkadza to w obecności THC zachowywać się podobnie, jak w obecności anandamidu, a receptorom z obwodu (CB2) reagować podobnie na CBD i 2-AG.

Podejrzewa się, że w naszych organizmach powstają jeszcze jakieś kannabinoidy, choć to nie zostało jeszcze potwierdzone. Te dwa już powszechnie zaakceptowane, anandamid i 2-AG, tworzą kategorię kannabinoidów endogennych, czyli wytwarzanych wewnętrznie. Często zwane są one skrótowo endokannabinoidami.

We wpisie poświęconym lekom kannabinoidowym pisałem o Marinolu (dronabinolu) i Cesamecie (nabilone). To przedstawiciele trzeciej grupy kannabinoidów – syntetycznych. Jest ich całe mnóstwo, niektóre testuje się jako potencjalne leki, ale przeważająca większość używana jest wyłącznie do badań laboratoryjnych. Ciekawostką jest to, że dla chemików synteryzujących te substancje only sky is the limit: niektóre z nich mają siłę działania kilkaset razy większą niż THC!

Receptory kannabinoidowe razem z endokannabinoidami oraz enzymami służącymi organizmowi do „recyklingu endokannabinoidów” (rozkładania ich do prostszych składników, wykorzystywanych później przy nowej ich syntezie) nazwano układem endokannabinoidowym. Wielu naukowców uważa, że jego odkrycie jest najważniejszym wydarzeniem w nauce o człowieku ostatnich kilkudziesięciu lat.

1 komentarz

  1. Bardzo podoba mi się strona 😉 sporo informacji i estetycznie przedstawione. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.