Puk, puk… jest tam kto?

Dzięki skryptowi śledzącemu ruch wiem, że trochę ludzi odwiedza tego bloga. Może nie są to wielkie tłumy, ale nie jest najgorzej, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to blog niszowy i wciąż młody. Z czasem pewnie odwiedzin będzie przybywać.

Ale… Martwi mnie trochę, że zupłnie nie ma komentarzy. Może to być wynik tego, że piszę tak genialnie, że nie ma co komentować (tym bardziej, że prosiłem, żeby nie wpisywać niczego niewnoszących krótkich tekstów typu „Bardzo dobre”, „Zgadzam się” itp.) Ale może nikt nie komentuje, bo piszę tak tragicznie, że „ręce opadają i szkoda czasu na komentarze”? Albo może większość odwiedzających trafia tu przypadkiem i szybko wychodzą zniesmaczeni, bo nie tego szukali? Fajnie byłoby wiedzieć, że piszę dla kogoś, nie dla siebie.

A więc: puk, puk… jest tam kto?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.