Pocztówka z Oławy

Już po seminarium. Wrażeń była cała masa, przynajmniej część z nich spróbuję zawrzeć w tym wpisie.

. . . . . . . . . .

Czasu miałem tak mało, że samej Oławy zobaczyłem niewiele. Tyle tylko, że z sympatycznego Hotelu Marta na Plac Zamkowy 15 dotrę już bez pytania o drogę…

Na Placu Zamkowym mieści się oławski ratusz. Tam właśnie, w Sali Rycerskiej, odbyło się seminarium. Ja na takie rzeczy wrażliwy nie jestem, dla mnie impreza mogłaby się odbyć w stodole, byle mądrze mówili, ale… co cesarskie cesarzowi (a właściwie: co rycerskie rycerzowi): sala naprawdę piękna. Zresztą, oceńcie sami:sala1 sala2

. . . . . . . . . .

Pierwsze dwa wystąpienia odbyły się zgodnie z programem, potem przyszedł Hubert i doszedł nieplanowany (ale przecież bardzo mile widziany) prelegent; doktor Bachański miał jakieś problemy z dotarciem, co też spowodowało konieczność wprowadzenia zmian i w konsekwencji wszystko się lekko poprzestawiało – ale nie widziałem, żeby uczestnikom to przeszkadzało, w końcu dostali więcej, niż im obiecywano 🙂

Kilka słów o wystąpieniach (w kolejności chronologicznej):

– ja: dobrze, że poszedłem na pierwszy ogień, kiedy słuchacze byli jeszcze wypoczęci; moja prezentacja przedstawiona pod koniec seminarium mogłaby być dla odbiorców nieco mdła (ale chciałbym wierzyć, że jedynie przez swój teoretyczny, nawet akademicki charakter, a nie przez nieudolność prelegenta). Mam nadzieję, że drobne problemy z dźwiękiem na samym początku nie były zbyt dużą przeszkodą w dotarciu do słuchaczy w głębi sali. Pod sam koniec musiałem zrobić przyspieszony finisz, bo się wcześniej zbytnio rozgadałem, ale oceniam, że całość zbytnio przez to nie ucierpiała.

prelegent1
– Božidar Radišič: świetna informacja o wynikach leczenia marihuanowym ekstraktem grupy 150 pacjentów onkologicznych. Na początku Bożydar powiedział, że w Słowenii marihuana jest zakazana, tak jak u nas. Gdy go potem zapytałem, jak to zatem możliwe, że zrobiono tam takie badanie, odpowiedział: because nobody cares. Taki zakaz to ja chętnie bym zaakceptował i u nas…  [ na zdjęciu: Bożydar bez kitki; z kitką tłumacz ]

prelegent2– Hubert Bartol i Adam Wierzba: pierwszy leczy chorego na raka syna, drugi sam siebie. Oba wystąpienia z bardzo dużym ładunkiem optymizmu, ładujące pozytywną energią, spokojnie mogłyby być pokazywane na sesjach terapeutycznych dla ludzi z obniżoną motywacją (na przykład ze stwierdzonym przez oficjalną medycynę syndromem amotywacyjnym spowodowanym przez używanie marihuany 🙂 ). Obaj mówcy bardzo ciepło przyjęci przez salę.
prelegent3

prelegent4– Jerzy Zięba: pewniak, który nie zawiódł; temat wystąpienia: stosowanie (bądź zakaz stosowania) medycznej marihuany w szerszym kontekście leczenia alternatywnego, nieakceptowanego (a przynajmniej niepopieranego) przez medycynę akademicką. Już wcześniej zachęcałem, ale powtórzę: dla osób zainteresowanych alternatywnym podejściem do leczenia (i do profilaktyki zdrowotnej!) Jerzy Zięba to pozycja obowiązkowa.
prelegent5
– Dorota Gudaniec i Marek Bachański: Dorota, spiritus movens tego seminarium, zrobiła krótki wstęp do wystąpienia lekarza leczącego jej synka (krótki ze względu na opóźnienie w programie i ze względu na wzruszenie, które momentami nie pozwalało jej mówić). Dr Bachański przedstawił informację o tym, jak na świecie wygląda leczenie epileptycznych dzieci marihuaną, a potem opowiedział o kilku przypadkach z własnej praktyki. Jest to pierwszy znany mi lekarz, który używa u nas tego leku (lekarz w ogóle, nie tylko lekarz dziecięcy). Będziemy wszyscy śledzić, czy ta jaskółka przyniesie nam wiosnę…
prelegent6a

prelegent6

– Jędrzej Sadowski: przyznam się, że tego ostatniego wystąpienia nie zobaczyłem na żywo. Zaczęło się już po 18:00 (czyli po przewidzianej programem godzinie zakończenia seminarium), a moja droga do domu nie skróciła się w międzyczasie ani o metr. Ale obejrzałem je dzięki materiałom Spliff.tv (o których niżej). Jędrzej miał trudną sytuację i to z kilku powodów: kończył seminarium, pewnie sala była już przerzedzona, a ci, którzy zostali, byli już lekko zmęczeni; na dodatek miał temat niezbyt łatwy w odbiorze, choć ważny – ważny w ogóle i ważny w kontekście medycznej marihuany: postanowienia prawa dotyczące obrotu lekami i substancjami leczniczymi. Ja tego wystąpienia wysłuchałem (już wypoczęty) z dużym zainteresowaniem, nie tylko jego głównego wątku, ale też dywagacji na temat stosowania prawa. No i dwie perełki: 1. pokazane na slajdzie hasło Im gorsze społeczeństwo, tym więcej prawa. W piekle będzie już tylko prawo 🙂 2. zupełnie nowa dla mnie informacja o planowanej nowelizacji Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – czyżby narkofoby z Wiejskiej miały uchwalić możliwość korzystania w Polsce z medycznej marihuany? Już w czerwcu 2015? Too good to be true…

prelegent7

. . . . . . . . . .

Całe seminarium zostało jeszcze w sobotę (raptem parę godzin po zakończeniu) umieszczone w Sieci przez nagrywających je chłopaków ze Spliff.tv. Kurczę, żeby nasza władza była taka operatywna, to żylibyśmy w raju… Wielkie dzięki – myślę, że od wszystkich uczestników seminarium oraz od tych, którzy być na nim nie mogli.

Film zamieszczony na YouTube to jeden wielki kawałek, 9 i pół godziny nagrania. Jeżeli ktoś nie ma tyle czasu, żeby obejrzeć całość (a kto dziś ma?) albo chce sobie ten materiał dawkować w wybranej przez siebie kolejności, to podaję rozpiskę:
– powitanie: Dorota Gudaniec i Tomasz Frischmann (burmistrz Oławy, który objął sympozjum swoim patronatem; czy to kolejny – po casusach Biedroń i Klinowski – powód do przypuszczeń, że idzie w naszym kraju Nowe? Chciałbym w to wierzyć, ale na razie się nie entuzjazmuję, żeby się boleśnie nie rozczarować.)
– Bogdan Jot: od 7:00
– Božidar Radišič: od 1:20:30
– Hubert Bartol: od 2:33:00
– Jerzy Zięba: od 4:16:00
– Adam Wierzba: od 6:33:40
– Dorota Gudaniec i Marek Bachański: od 7:18:30
– Jędrzej Sadowski: od 8:21:15.

. . . . . . . . . .

Każdy z prelegentów dostał w prezencie od organizatorów wspaniałą pamiątkę: obrazek namalowany przez podopiecznych Fundacji Krok Po Kroku. Mój jest taki:

obrazek
Namalowała to Danusia Baciuk. Ja w życiu bym czegoś takiego nie zrobił, żebym nie wiem jak się starał. Patrząc na ten obrazek, zastanawiam się nad definicją niepełnosprawności: chyba posługujemy się tą nie do końca poprawną… Dorota: doskonały pomysł, naprawdę.

. . . . . . . . . .

„Fajnie było, ale się skończyło”. Wiem, że w planach jest już drugie seminarium (jak mi powiedziano, wstępny termin jest za około 3 miesiące). Trochę żałuję, że nie było w Oławie gości, którzy początkowo mieli tam być, na pewno spotkanie z nimi byłoby ciekawe i pouczające. Ale z drugiej strony ci, którzy tam ostatecznie byli, dostarczyli nam wszystkim takiej porcji wiedzy, że nie mam żadnych wątpliwości: nikt z Sali Rycerskiej nie wyszedł rozczarowany. Oława długo zostanie w mojej pamięci, choć już za parę dni 4 dni konferecji w Pradze. Już mam reisefieber 🙂

Komentarzy: 9

  1. Bogdanie! To ja z całego serca dziękuję za poświęcony czas i rewelacyjny wykład. jestem nie tylko organizatorką tego seminarium ale przede wszystkim złaknioną wiedzy mama poszukującą rozwiązań a Twój wykład ( wszystkie pozostałe również ) bardzo mi pomógł w głębszym zrozumieniu tematu. Mam nadzieję że nie popełnię niestosowności jeśli na blogu Maxia wkleję link do Twojej relacji. Raz jeszcze dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

    Dorota

    • Dzięki za miłe słowa. Oczywiście link będzie jak najbardziej mile widziany. Trzymam kciuki za Maksa i za Fundację – myślę, że nasze drogi jeszcze nie raz się skrzyżują. I to raczej prędzej niż później.

      Mocno pozdrawiam,
      Bogdan

    • Ja rownież pozwolę sobie zamieścić na blogu mojej córci, link do Pana fantastycznego wpisu:))
      Pozdrawiam serdecznie
      Paulina Janowicz

  2. Witam. Mam synka który choruje na nieuleczalna chorobę genetyczna która kończy sie śmiercią ,chorobie tej towarzyszy silna lekooporna padaczka.lekarze w tej chwili rozkładają ręce ,syn jest pod opieka hospicjum i nie wiem ile czasu mu pozostało ale chce zrobić wszystko zeby nie cierpiał ,jedynym ratunkiem jest mm. raczej nie do zdobycia . Chwytając sie wszystkiego zakupiłam pastę z konopi która zawiera 20%cbd.tylko nie mam pojęcia jak moge ja stosować .bardzo zależy mi na kontakcie z Panem.prosze o informacje w jaki sposób moge sie z Panem zkontakowac. Pozdrawiam Kasia Gajek

    • Nie wiem, co to za pasta, co zawiera. Jeżeli wszystkie składniki są na pewno jadalne, to oczywiście można ją podać doustnie. O dawkowaniu trudno mi cokolwiek powiedzieć, zacząłbym od niezbyt dużej dawki, bo to jest generalna zasada: zaczynać z niskiego pułapu i, obserwując reakcje chorego, stopniowo zwiększać dawkę aż do momentu, kiedy dalsze jej zwiększanie nie będzie już przynosić efektów. Dobre w marihuanie (a w szczególności w CBD) jest to, że ewentualne podanie za dużej dawki nie jest niebezpieczne. CBD nie zrobi krzywdy, więc nie martwiłbym się tym, czy to ma być tyle, czy trochę więcej (w przypadku THC sprawa jest inna, bo tam przy zbyt dużej dawce może wystąpić nieprzyjemny -choć raczej nie niebezpieczny- zbyt intensywny efekt psychoaktywny).
      Jeżeli zaś maść jest typu dermatologicznego (na co mogłaby wskazywać sama nazwa preparatu), to oczywiście spożywać się jej nie powinno. Ale wcieranie też ma sens, kannabinoidy dobrze wchłaniają się przez skórę. Co do dawkowania, zdałbym się na instrukcje producenta i znowu obserwował reakcje pacjenta, bo to one są ostateczną wyrocznią w kwestii tego, czy dawka jest za wysoka, za niska, czy w sam raz.
      Przepraszam za ogólnikowość tej odpowiedzi, ale nie jestem lekarzem, a na dodatek ani zupełnie nie mam doświadczenia z maścią CBD, ani nie wiem nic o tej konkretnej.

      Serdecznie pozdrawiam.

  3. Szanowny Panie!
    Była mowa w czasie seminarium, ze materiały sesyjne będą dostępne do ściągnięcia dla zainteresowanych. Jednak ani na stronie Fundacji, ani innych związanych tematycznie, nie znalazłem na ten temat wzmianki. Czy nie wie Pan może (jako prelegent), czy slajdy będą dostępne ogólnie, czy tylko na prośbę od Pani Organizatorki? Dziękuję!

      • Tak, nagranie juz „zaliczone” (niektore fragmenty nawet kilkukrotnie – te wyjątkowo ciekawe i te źle nagrane), ale miałem raczej na myśli prezentacje (ppt/pps) i ew. inne materiały dodatkowe, które prelegenci byliby łaskawi udostępnić „internetowej publiczności”. Wspominali o tym na pewno dr Bachański, Jędrzej Sadowski i Pani Gudaniec, ale padały też pytania z publiczności o udostępnienie materiałów – wyników badań i innych zagadnień pominiętych np. z braku czasu.. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.