Pisane nocą

Myśli kłębią się w głowie, nie dają zasnąć…

Czy olejem z konopi można się odurzać? Oczywiście, że można. Bo żeby olej był skuteczny w leczeniu większości najcięższych chorób, nie tylko może, ale wręcz musi być silnie psychoaktywny – skuteczny jest tylko wtedy, gdy zawiera bardzo dużo psychoaktywnego (ale i leczniczego) THC. A więc im więcej w każdym gramie ukochanych przez prokuratorów działek dilerskich, tym lepsze jest lekarstwo. Więc tymi przechwyconymi 900 gramami też można było się odurzać? Mam nadzieję, że też. Mam nadzieję, bo to by znaczyło, że mimo tej nienormalnej, niehumanitarnej sytuacji, zmuszającej ludzi do łamania prawa, by szukać dla siebie lekarstwa na śmiertelną chorobę, lekarstwa często ostatniego, jakie pozostaje…, że mimo niebezpieczeństwa, mimo represji rozpętanych przez wciąż szalejącą u nas niedouczoną bezduszną narkofobię – że mimo wszystko mechanizm działa i chorzy dostają lek najlepszej jakości.

Olejem można się odurzać. Ale jaki byłby sens oferować go poszukiwaczom haju? Moim zdaniem żaden. Do produkcji oleju potrzebna jest marihuana najwyższej jakości – sama w sobie towar cenny na czarnym rynku. W niezbyt skomplikowanym, ale potencjalnie niebezpiecznym (przez używanie bardzo łatwopalnego rozpuszczalnika) procesie trzeba przeprowadzić ekstrakcję kannabinoidów, a potem eliminację rozpuszczalnika. W ten sposób rośnie cena produktu, bo dodać trzeba koszt pracy i rozpuszczalnika, a także wkalkulować ryzyko – złapania i wybuchu. A jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, otrzymuje się coś, co na czarnym rynku przyjemnościowym jest nie tylko droższe, ale dla większości nabywców bezużyteczne. Ktoś, kto zajmuje się dilerką, oferuje marihuanę albo haszysz, a nie olej, którego potencjalna klientela na pewno nie kupi, bo nie bardzo nawet wiedziałaby, co z nim zrobić. (Podejrzewam też, że większości raczej mógłby się nie spodobać typ haju uzyskanego po zażyciu THC w tak dużej koncentracji.)

Oskarżać o dilerkę osobę złapaną z olejem z konopi jest tak samo sensowne, jak oskarżać o nielegalny wyszynk kogoś, kto w czasach prohibicji alkoholowej ma bańkę spirytusu salicylowego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.