Odpowiednie dać rzeczy słowo

Mam problem ze słowem „narkotyki”.

Kilka polskich definicji opisuje te substancje w sposób neutralny, bez emocji:

  • Władysław Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych (Wiedza Powszechna 1990): środki chem. wpływające na ośrodkowy układ nerwowy
  • Encyklopedia Powszechna (PWN 1975): środki odurzające pochodzenia roślinnego lub syntet., powodujące – w zależności od dawki – uspokojenie, zniesienie bólu, odurzenie, euforię lub sen
  • Mały Słownik Języka Polskiego (PWN 1969): substancja powodująca uśpienie lub znieczulenie; przyjmowana w małych ilościach wywołuje zamroczenie i oszołomienie.

Ale definicje definicjami, a w mowie codziennej słowo narkotyk jest nacechowane silnie negatywnie, implikuje nielegalność i szkodliwość. I tu pojawiają się dwie możliwości:

– jeżeli przyjmiemy, że w definicji narkotyków najważniejsze jest, że są to substancje nielegalne, to moim zdaniem takie podejście jest mało logiczne, bo na przykład morfina byłaby narkotykiem w domu morfinisty, ale nie byłaby nim w szpitalu. Poza tym musielibyśmy się liczyć ze zmiennością tej definicji, bo przecież legalność różnych substancji co jakiś czas się zmienia;

– jeżeli zaś mówiąc o narkotykach chcemy zaakcentować ich oddziaływanie na psychikę i możliwość szkodliwego wpływu na organizm, to definicja zdecydowanie powinna obejmować też alkohol i tytoń, bo nie ulega najmniejszej wątpliwości, że spełniają oba jej warunki.

I to jest właśnie mój problem: jeżeli uznajemy, że marihuana jest narkotykiem, to alkohol i tytoń też są narkotykami – i to w o wiele większym stopniu niż marihuana. Jeżeli kogoś dziwi to twierdzenie, to zapraszam do lektury następnego wpisu, w którym podam uzasadnienie tego twierdzenia.

Na marginesie: podobne problemy występują w języku angielskim. Istnieje tam słowo drug, które na polski zwykle tłumaczy się jako narkotyk; niesłusznie, bo to zbytnie zawężenie znaczenia. New English Dictionary and Thesaurus Webstera podaje, że drug to jest „any substance used in medicine” („jakakolwiek substancja używana w medycynie”). Ale Dictionary of Contemporary English Longmana kładzie nacisk na nielegalność: „an illegal substance such as MARIJUANA or COCAINE, which some people take in order to feel happy, relaxed or excited” („nielegalna substancja taka jak MARIHUANA czy KOKAINA, którą niektórzy ludzie zażywają, żeby poczuć się szczęśliwymi, zrelaksowanymi lub podekscytowanymi”). Obie definicje są nieprecyzyjne: pierwsza nie zauważa, że nie wszystkie drugs są używane w medycynie, druga nie zauważa, że nie wszystkie drugs są nielegalne. Dlatego jeśli chce się zaznaczyć, że mowa o wpływającej na świadomość zakazanej substancji, należy użyć dookreślenia: illegal drug. I to właśnie jest polski „narkotyk”. Ale istnieją też legal drugs, dlatego często spotykane są inne dookreślenia, np. prescription drug (lek na receptę) czy over the counter drug (lek w wolnej sprzedaży).

Ja w moich tekstach konsekwentnie będę się starał unikać określania marihuany mianem narkotyku – przynajmniej dopóty, dopóki nie będą tak nazywane tytoń i alkohol, substancje zasługujące na to miano o wiele bardziej niż marihuana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.