Nowy pan minister

Zgodnie z przewidywaniami nowym ministrem zdrowia został Konstanty Radziwiłł. Nie wiem, czy to dla nas dobra wiadomość, ten pan był długo prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej – samorządowego ciała dbającego o interesy lekarzy kosztem (takie jest moje odczucie, może mylne) interesu pacjentów.

Gdy jeszcze nie był formalnie ministrem, ale już prawie, p. Radziwiłł wypowiedział się był na temat marychy dla chorych. „…powiedział w radiowej Jedynce, że nie będzie forsował sprawy medycznej marihuany„. Szczerze mówiąc, nie bardzo mnie to dziwi, bo to potwierdza moje przekonanie (powtórzę: może mylne, ale…), że pacjenci są na odległym miejscu listy priorytetów ministra. Czyli: nic się w MZ nie zmienia. Ale w tym samym wywiadzie powiedział inną, zdecydowanie ciekawszą rzecz: „Myślę, że jeśli chodzi o problem marihuany medycznej, to jest to problem medyczny, a nie państwowy„. Oj, święte słowa, panie senatorze, święte słowa. Na polski wykłada się to tak, że o użyciu lub nie marihuany w terapii powinien decydować lekarz, a nie polityk (czyli rzund). Podpisuję się wszystkimi kończynami. Tyle że jest jeden drobny problem: z powodu tego, co zrobiły (a raczej: czego nie zrobiły) dotychczasowe rzundy, lekarz nie może w tej sprawie decydować. Wypowiedź ministra in spe „Nie będę do tego namawiał mojego środowiska politycznego” niestety znów potwierdza moją hipotezę o niewielkim jego zainteresowaniu chorymi. Trzeba będzie liczyć na to, że oprócz ministra zdrowia znajdą się jeszcze inne siły, które zwrócą uwagę jego środowiska politycznego na tę skandalicznie wciąż nierozwiązaną kwestię. Pewne znaki zdają się wskazywać, że jakieś szanse na to są.

Na koniec pytanie: to jeżeli nie medyczną marihuaną, to czym nowy minister będzie się zajmował? Otóż „rozwiązaniem problemu informatyzacji służby zdrowia, bo na tym Polska może stracić miliard euro„. Polska, ale pewnie też i jakieś towarzystwo blisko związane z klasą polityczną i żerujące na społeczeństwie, bo przecież o to naprawdę chodzi w tych przetargach. (W czym konkretnie jest rzecz, można przeczytać np. tutaj.)

Czy wymiana ministra nie zmieni w MZ nic? Trudno na razie powiedzieć. Jedna pozytywna rzecz to to, że zapewne wylecą dotychczasowi wice – mogą przyjść równie słabi, ale gorsi to chyba już nie… To odrobina optymizmu. Jest też odrobina pesymizmu: nowy minister mówi, że marihuaną się nie zajmie, bo musi ogarnąć przetarg. Co sugeruje, że ministerstwo pod jego kierownictwem nie będzie w stanie zajmować się dwiema rzeczami na raz.

PS

Trzy tygodnie odczekałem, zgodnie z przewidywaniami p. Syczewska do odpowiedzenia na mojego mejla się nie zniżyła. Cóż, CZD nie jest organem wadzy i obowiązku odpowiadania marudnym obywatelom nie ma. Dziś zatem wysłałem mejla o zbliżonej treści do MZ, które jest „Organem sprawującym nadzór”, a jednocześnie prawny obowiązek odpowiadania ma. Bardzo ciekaw jestem odpowiedzi, zwłaszcza w kontekście zdjęcia, jakie zamieściła Paulina. Treścią odpowiedzi MZ oczywiście się podzielę, choć zapewne będzie to za jakieś 4 tygodnie.

PPS

Właśnie gruchnęła wieść, że wiceministrem sprawiedliwości został Patryk Jaki – ten sam, który pod koniec poprzedniej kadencji po godzinnej rozmowie z Dorotą Gudaniec​ o 180° zmienił swoje zdanie o medycznej marihuanie, a potem szybko przygotował i przedstawił (ułomny, ale jednak) projekt nowelizacji Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. To może być jeden z naszych sojuszników (mam nadzieję, że niejedyny).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.