Może oni jednak mają rację…?

1.
Nie tak dawno wysłałem do członków sejmowej Komisji Zdrowia dość obszerny list w sprawie medycznej marihuany. Zawierał on m. in. ten fragment:

Trochę rozbawiła mnie wypowiedź, że przecież jak będzie mokry rok, to będzie niższy plon i kto skontroluje, czy różnicy ktoś nie wyprowadził na czarny rynek. Naprawdę nasze państwo jest tak kiepsko zorganizowane, że taki problem jest dla nas nie do przeskoczenia? Naprawdę tak się uważa w Sejmie?

Zaraz do niego wrócę.

2.
Właśnie dowiedziałem się czegoś, co postawiło mi włosy na głowie. Otóż, w osadnikach komunalnych oczyszczalni ścieków powstaje sporo szlamu. Jest on wykorzystywany do użyźniania nieużytków, np. lasów. Choć jest bardzo żyzny, zdecydowanie nie nadaje się do upraw roślin spożywczych, bo jest w nim od groma bakterii, pasożytów i innego świństwa. Tajemnicą poliszynela jest jednak, że przed oczyszczalniami ustawiają się kolejki chętnych na szlam – wygląda, że bardzo im leży na sercu wzrost lasów. Przez łańcuszek podstawionych firm szlam trafia do licznych szklarni, pod rzodkiewki, kapustę, czy co tam akurat dany miłośnik lasów uprawia. To ponoć bardzo powszechny proceder.

3.
Więc się zastanawiam: a może jednak ci posłowie wiedzą, co robią? Może znają masę takich historii i mają rację, gdy są przekonani, że Polak potrafi, że nie ma w Polsce takiej kontroli, której nie przekona odpowiedniej grubości koperta? W końcu nie bez powodu jesteśmy uważani za jeden z najbardziej skorumpowanych krajów Unii…

Ja wiem, że nawet gdyby uprawiana na potrzeby medyczne marihuana rzeczywiście przeciekała na czarny rynek, nie stanowiłoby to problemu dla zdrowia publicznego, a wręcz przeciwnie. Ale posłowie o marihuanie wiedzą niewiele, więc zdają się na osobę, która – ich zdaniem – stosowną wiedzę posiada. A skoro minister Radziwiłł mówi, że marihuana jest śmiertelnie niebezpieczna, to może postawa posłów w sprawie medycznej marihuany ma jakąś racjonalną podstawę? Chyba chciałbym móc w to wierzyć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.