Konkurs bez nagród

W mojej korespondencji z jedną z Czytelniczek wypłynął temat polskich badań klinicznych z wykorzystaniem marihuany. Pomijając kwestię prawie zupełnego braku u nas lekarzy o odpowiedniej wiedzy i zainteresowaniach, które by im pozwoliły zaprojektować i przeprowadzić takie badania, a także kwestię źródeł ich finansowania, na przeszkodzie stoi Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, ułomna jak – obawiam się – większość polskiego prawa.

Artykuł 33.1 Uopn mówi: „Środki odurzające grup I-N i II-N […] mogą być używane wyłącznie w celach medycznych, przemysłowych lub prowadzenia badań”. Wśród wielu innych substancji do grupy I-N należą między innymi „KONOPI ZIELE innych niż włókniste oraz wyciągi, nalewki farmaceutyczne, a także wszystkie inne wyciągi z konopi innych niż włókniste” oraz „ŻYWICA KONOPI”. Ale marihuanowy susz i zrobione z niego wyciągi są zaliczone także do grupy IV-N, a tu na użytek medyczny i badawczy Ustawa już nie zezwala.

W odpowiedzi na interpelację poselską sprzeczność tę bardzo humorystycznie wyjaśnił w 2012 ówczesny wiceminister zdrowia Marek Haber (całość do przeczytania w Internecie): „Należy wskazać, iż powyższy tekst nie zawiera sprzeczności. Umieszczenie konopi ziela innych niż włókniste w grupie I-N i IV-N nie oznacza, że wpisanie tego środka do grupy IV-N powoduje niemożność stosowania tego środka w grupie I-N. Umieszczenie środka odurzającego w obu grupach wskazuje, że podlega rygorom grupy I-N, jak również rygorom grupy IV-N„. Kilka razy przeczytałem ten fragment, starając się w niego wgryźć i dobrze zrozumieć. I, jako że czasami param się tłumaczeniami [polsko-hiszpańskimi; jakby co, to do usług], podjąłem próbę przetłumaczenia tego tekstu z urzędniczego na polski. Oto wynik: umieszczenie marihuany w obu grupach nie oznacza, że tekst Ustawy zawiera sprzeczność, bo choć marihuana nie może być używana do celów medycznych i badawczych, wcale nie znaczy to, żeby do takich celów używana być nie mogła. Bierze się to stąd, że stosuje się do niej jednocześnie przepis zezwalający na taki użytek, jak i użytku takiego zabraniający. Proste, nie?

Jeszcze inny fragment z wypowiedzi wiceministra: „Załącznik nr 1 do ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii jest odwzorowaniem przepisów Jednolitej konwencji o środkach odurzających z 1961 r. sporządzonej w Nowym Jorku dnia 30 marca 1961 r. (Dz. U. z 1966 r. Nr 45, poz. 277 oraz z 1996 r. Nr 35, poz. 149), podpisanej również przez Polskę„. Tutaj tłumaczenie jest prostsze: podpisaliśmy bubla wyprodukowanego przez Harry’ego Anslingera i nie ma już o czym dyskutować, bo nic się nie da zrobić. Fakt, nawet Holendrzy się jeszcze nie odważyli. (Odważył się prezydent Mujica w Urugwaju, już międzynarodowe organizacje wywierają na ten kraj presję – zobaczymy, co z tego wyniknie.)

Teraz konkurs: temat tego wpisu nie jest nowy, nie ja pierwszy zwróciłem uwagę na wspomnianą tu sprzeczność w Ustawie. Może ktoś zna inne, lepsze niż moja, wersje tłumaczenia wyjaśnień wiceministra na język ludzki. Jeżeli tak, to bardzo proszę o podzielenie się ze mną i ze wszystkimi osobami czytającymi tego bloga. Nagrody, jak wspomniałem, nie przewidziałem, ale mam nadzieję, że nasza wdzięczność będzie dla zwycięzcy wystarczająca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.