…i przez chwilę miałem wyrzuty sumienia

W poprzednim wpisie z pewnym smutkiem stwierdziłem, że zmarnowała się książka, jaką wysłałem pani premier Kopacz: próba przemycenia do niej (jako premiera rządu i jako lekarza) pewnych podstawowych informacji dotyczących leczniczych zastosowań marihuany została zastopowana przez średni szczebel w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Pani premier została przed ćpuńską wiedzą obroniona, a gorący kartofel podrzucono Ministerstwu Zdrowia.

Właśnie dostałem z MZ odpowiedź na kartofel. Całe 3 strony podpisane przez zastępcę dyrektora Departamentu… nie, nie Nadzoru, Kontroli i Skarg, do którego zwrócił się obrońca premier Kopacz. Odpowiedź jest z Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji. Tego samego, który od 27 maja (pomimo ustawowego 30-dniowego terminu) nie odpowiedział mi jeszcze na moje pytania w sprawie importu docelowego. (A właśnie, skoro sobie o tym przypomniałem, to zaraz napiszę ponaglenie, bo lato latem, ale terminy obowiązują chyba bez względu na porę roku.)

Piękna, długa odpowiedź – po otwarciu koperty miałem wyrzuty sumienia, że moim nieprzemyślanym wystąpieniem spowodowałem niepotrzebne oderwanie od innych obowiązków pracownika ministerstwa, który mógł w tym czasie działać na rzecz poprawy stanu zdrowia Polaków… Te wyrzuty to oczywiście żart, a nawet gdybym faktycznie je poczuł, to po lekturze pisma by mi odeszły. Nie będę przepisywał całości, w zupełności wystarczą dwa cytaty:

Obecnie obowiązujące przepisy umożliwiają zastosowanie w celach medycznych produktów leczniczych, w których skład wchodzi konopi ziele innych niż włókniste […]

Jednocześnie, należy nadmienić, że proces otrzymania zgody Ministra Zdrowia na sprowadzenie produktu leczniczego z zagranicy w ramach tzw. importu docelowego nie jest skomplikowany.

Ta odpowiedź to oczywiście „kopiuj i wklej” z materiału, jaki został w ministerstwie przygotowany dla wiceministrów do nauczenia się i wygłaszania przy różnych okazjach.

Wniosek z ministerialnej odpowiedzi jest jednoznaczny: jest dobrze. Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania?

PS1

Akcję Edukuję Ewę Kopacz (niestety, zakończoną porażką) niniejszym zamykam. Cały czas zastanawiam się tylko, co stało się z książką, którą razem z moim listem otwartym przekazano do MZ. I cały czas mam nadzieję, że ktoś ją nieoficjalnie przeczyta, zanim oficjalnie przekaże do archiwum albo na przemiał.
Ale próba edukowania lekarzy z PO może nie skończy się niepowodzeniem. Na konferencji w Agorze rozmawiałem przez chwilę z panią poseł Lidią Gądek. Temat ją interesuje, wręczyłem jej obie książki, obiecała się zapoznać i podzielić wiedzą z innymi osobami, może więc wiedza dotrze do pani premier nie od frontu, lecz tylnymi drzwiami.

PS2

Ciekawi mnie, czy apel do pani Kopacz, wręczony niedawno przez przedstawicieli pacjentów, też wyląduje w Ministerstwie Zdrowia, czy raczej jego nagłośnienie medialne sprawi, że odpowie kancelaria premiera. Będę czekał na odpowiedź i z zainteresowaniem popatrzę, czy użyte zostaną dokładnie te same frazy, co w odpowiedzi do mnie, czy jednak będzie to „kopiuj i wklej” z jakimiś modyfikacjami.

odMZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.